- Chciałabym tylko dostać się dokądś - dodała Alicja w formie wyjaśnienia. - Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo. --Lewis Carroll Alicja w Krainie Czarów--
Kategorie: Wszystkie | Dzieciowo | Małżeńsko | Ogólnie | Zawodowo
RSS
piątek, 20 listopada 2009
Ciężko...

Jeszcze w żadnym roku kupowanie zabawek nie smakowało tak jak teraz, nie dawało tyle satysfakcji. Może dlatego, że jeszcze nigdy nie było tak trudno o finanse? Może dlatego, że wcześniej nie doceniałam tego co mam? Jak łatwo zrezygnować z siebie dla nich...i jak łatwo się z tego ucieszyć chowając po kątach upatrzoną lalę, wymarzonego miękkiego Scooby Doo, gadającego Pony dzidziusia i kilka innych drobniejszych rzeczy.
Kryzys finansowy spowodował, że w tym roku prezenty będą tylko dla dzieci. Z racji ostatnich wydarzeń zakupione już teraz, bo potem...potem finansowo będzie już tylko gorzej. Już jest. W zasadzie tak źle nie było jeszcze nigdy. Czasem przyłapuję się na myśli by zrezygnować z wyjazdu na wakacje...Ale... No właśnie jest tyle ale. Choćby to, że nie odzyskam z powrotem całej kwoty jaką zapłaciliśmy...choćby to, że teraz już żadnych perspektyw na wyjazd nie będzie, ten ostatni. Choćby to, że wyjazd da nam choć chwilkę wytchnienia od trosk codziennych i pozwoli podładować akumulatory...Choćby to, że to dla mnie jedyny promyk słońca, jedyna radość, taka odskocznia, do której odliczam dni. Co będzie gdy tego zabraknie? Tyle było wyrzeczeń, wysiłku by uzbierać pieniądze i nagle miałabym to wszystko skreślić...No ciężko.
Zamykam oczy i widzę roześmianą buzię Ali albo moje ulubione ostatnio "kokam" (kocham) Łucji...to będą nasze prezenty w tym roku. Takich nie kupimy nigdzie, za żadne pieniądze świata!
19:45, czerwcowamamusia , Ogólnie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 listopada 2009
Jesienne dziewczyny




A co u nas można przeczytać tam
11:42, czerwcowamamusia , Dzieciowo
Link Komentarze (1) »
środa, 21 października 2009
Chlebek palce lizać ;)


Zakwas:

Wymieszać w słoiku 100g mąki (ja biorę żytnią) i 100ml ciepłej wody (przegotowanej) ale nie bardziej niż 40 stopni C. Wymieszana masa ma mieć konsystencję gęstej śmietany. Słoik przykrywam gazą, związuję gumką recepturką i odstawiam w ciepłe miejsce na 48 godzin.
Po tym czasie powinien urosnąć i wytworzyć bąbelki. Teraz dodaję ponownie mąkę i wodę - tym razem po 60gram i 60 ml (ja z racji tego, że mam pod ręką odmierzam sobie butelką od mleka Łucji). Woda tak samo ciepła jak poprzednio i mieszam. Odstawiam na dobę. I znowu dodaję: 120 gram mąki i 120 mililitrów wody ciepłej, mieszam i zostawiam w ciepłym miejscu na 2 dni. Wychodzi z tego około 600 gram zakwasu. Ma taki chlebowy zapach jak się uda, taki lekko kwaśny ale przyjemny. Dodajemy do chlebka a jak nam zostanie to pakujemy w słoiczek lub plastikowy pojemnik i do lodówki. Maks 2 tyg może w lodówce postać.

A chlebek robię tak:

1kg mąki pszennej lub żytniej (lepiej pszenną lub pszenno-żytnią bo z samej żytniej choć dobry to bardzo ciężki jest i nie rośnie zbytnio)
1 litr letniej wody
2 łyżki stołowe soli (można mniej tak 1-1,5 jak kto woli)
1/2 szklanki pestek dyni
1/2 szklanki ziaren słonecznika
1/2 szklanki płatków owsianych
1/2 szklanki siemienia lnianego
1 szklanka otrąb pszennych
4 łyżki zakwasu

Jako formy używam keksówki albo takiej małej kwadratowej. Keksówka chyba lepsza.
Wyrobić to wszystko, natłuścić formę, albo wyłożyć papierem do pieczenia, przełożyć wyrobione ciasto do formy i odstawić na 12 godzin w ciepłe miejsce najlepiej. Wstawić do piekarnika i piec tak około 1h 20min w temp. 180 stopni.

Od tej gotowej wyrobionej masy możecie odłożyć sobie 4 łyżki do słoika i będziecie mieć zakwas na następny chlebek. Taki zakwas u mnie wytrzymuje tydzień.

SMACZNEGO :)
09:00, czerwcowamamusia
Link Komentarze (6) »
wtorek, 20 października 2009
Uziemiona...

...jestem na dni kilka. Alka chora - tym razem ona ma anginę (ciekawe kiedy Pani JASNA CHOLERA ANGINA wróci do mnie albo przeskoczy np. na Łucję) Fajny sezon. Kocham jesień itd itp. Znów na L4 a żeby było fajniej jutro małżonek wyjeżdża na szkolenie i do soboty będę sama z nadinteligentną dwójką i półinteligentnym psem. Jak wobec tego wyprowadzić owego psa i zostawić same w domu owe dwie intelektualistki? Co spacer będę się modlić by nic nie zbroiły. Zazwyczaj szły ze mną a tu klops. Ala chora i nie może wyjść a sama za nic nie zostanie.
Przygotowując się do końca świata właśnie upiekłam chleb - taki swojski, na zakwasie i cudownie pachnący. Jutro uzupełnię lodówkę w rzeczy niezbędne i może przeżyjemy. Najbliższy sklep około kilometra bo w tym osiedlowym nie ma nic sensownego, więc żadne zakupy nie będą możliwe. Ech.
19:35, czerwcowamamusia , Ogólnie
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 12 października 2009
Zawodowo i ogólnie

Zaczęłam nowe prace. W sobotę co dwa tygodnie mam prowadzić zajęcia z semestrem w policealnym studium (fajny skład klasy się trafił więc i pracuje się fajnie) a dziś byłam na szkoleniu - 5 sympatycznych babek. Atmosfera super więc pracować się chce :)
Optymistycznym zdaje się również fakt, że od 3 tygodni jestem bez tabletek i czuję się dobrze (wtajemniczeni czytający mnie tutaj wiedzą o co chodzi). No może trochę zbyt emocjonalnie reaguję jeszcze na niektóre sprawy życia codziennego ale to u mnie norma. Ważne, że jestem szczęśliwa! A szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci, mąż, pies i kupa szczęśliwego otoczenia na które szczęśliwa mama już nie warczy ;) Wdeeeech wydeeeech jest ok!
Acha - przeziębienie też mi przeszło (tfu tfu).
15:16, czerwcowamamusia , Zawodowo
Link Komentarze (2) »
środa, 07 października 2009
Co to za cholerstwo?

No właśnie. Coś co Ala przywlokła z przedszkola oczywiście przyczepiło się do mnie i za diabła nie odpuszcza :( Bo rzecz jasna zaraziła mnie, co było do przewidzenia. Najpierw wylądowałam na zwolnieniu z anginą, wybrałam antybiotyk ale już 4 dni po jego skończeniu angina wróciła jak bumerang. No i wpakowano mi drugi antybiotyk. Biorę go sobie od 5 dni a tu wczoraj od nowa zaczyna mnie gardło boleć a dziś już na całego - temperatura, katar, gardło. No cholera! Jestem na antybiotyku, zapchana witaminami dodatkowo i dalej nie mogę się pozbyć tego czegoś. O dziwo Łucja (ODPUKAĆ!) nic nie łapie. Ali też przeszło. A ja naszpikowana czym się da usiłuję chodzić do pracy. Bo muszę. By to jasny gwint!
19:12, czerwcowamamusia , Ogólnie
Link Komentarze (4) »
czwartek, 01 października 2009
Nowe perspektywy
 
Jakieś mam szczęście, że zawsze to praca mnie szuka a nie na odwrót. I tym razem też. Dziś otrzymałam dwie propozycje, a że obie wiążą się w zasadzie z dorabianiem a nie zarabianiem to wzięłam obie. Pieniądze nie kolosalne ale zawsze to o krok bliżej do uzbierania na wyjazd i miły dodatek do mojej i tak niewysokiej pensji. Cieszę się. Dawno już nie czułam się tak dobrze.
W kwestii zawodowej czekamy jeszcze tylko na rozstrzygnięcie zawiłej sytuacji mej drugiej połowy. Jak się uda to może w końcu staniemy na nogi a i nastrój się drogiemu małżonkowi podniesie. Widzę, że jest mu ciężko, choć na zewnątrz niby ok. Wiem, jak trudno tak funkcjonować, gdy słowo 'muszę' znacznie przeważa nad 'chcę'. Mnie to 'muszę' doprowadziło do granic wytrzymałości i skończyło się lekami. On usiłuje być silny, ale ja wiem, że wszystko człowiek może znieść tylko do pewnego momentu. Potem coś w środku pęka. Nie chcę patrzeć jak on dociera do tej granicy dlatego proszę o kciuki bo bardzo się przydadzą w najbliższych tygodniach.

14:53, czerwcowamamusia , Zawodowo
Link Komentarze (1) »
piątek, 25 września 2009
No i się zaczęło

Ala zalicza właśnie pierwsze przedszkolne przeziębienie. Tradycja - gorączka, ból gardła, głowy i nic poza tym. Z wielkim "entuzjazmem" przyjęłam zarówno ów fakt, jak również to, że dziś gardło boli już mnie, a pewnie w ciągu następnych dni zacznie boleć Łucję. Kocham jesień, powroty do przedszkola itp itd. Tatusia zapewne nie ruszy. Tatusia nic nie rusza.
Optymizmem tchnie jedynie fakt iż od kilku dni Lucka siusia do nocnika. Owszem na razie jest też mnóstwo wpadek z częstotliwością  nocnik - majtki- majtki - majtki - nocnik ale grunt, że wie, rozumie i CHCE (!) do nocnika a także ma bardzo zbolałą minę jak nie zdąży. Jest szansa, że na wczasy pojedziemy bez nadbagażu w postaci góry pampersów :)
09:00, czerwcowamamusia , Dzieciowo
Link Komentarze (1) »
sobota, 19 września 2009
Jak to jest...


że jak są razem to wióry lecą,a mimo to jedna drugiej samotnie nigdzie nie chce puścić? Jak to jest, że wojnę mogą wywołać dosłownie o wszystko a opierniczone jednoczą się zgodnie, przytulając, całując i spiskując przeciwko wrogiej sile rodzicielskiej? Jak to jest, że zawsze jedna chce mieć akurat to czym bawi się druga, choćby od wieków się tym nie interesowała ale otrzymując coś oficjalnie od rodzicieli nie ma możliwości by się tym nie podzieliły? Kochają się, nienawidzą, potem znowu kochają. Dwie małe wariatki. Siostrzyczki.



Nigdy nie przypuszczałam, że tak fajnie mieć je obie razem. Tak całkowicie odmienne i tak podobne jednocześnie. Mając za sobą doświadczenie posiadania jednego dziecka i teraz, dwojga, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że fajnie być mamą podwójną. Choć pewnie nigdy nie pojmę jak to jest, że uwielbiają się i tłuką niemal jednocześnie ;)

14:20, czerwcowamamusia , Dzieciowo
Link Komentarze (4) »
piątek, 11 września 2009
Małe. Pyskate. Samodzielne.


Tak w skrócie można zdefiniować młodszą latorośl. Wszystko sama. I to nie koniecznie to co akurat mogłaby robić sama (tak, tak .... nocnik nadal jest w sferze mych marzeń) Wręcz przeciwnie. Najlepiej to, czego raczej dwulatki same nie robią. Najlepiej to, co robi mama. Na przykład? Na przykład suszenie mamy włosów ;) To już rytuał. Ja mogę co najwyżej sama umyć włosy i to nie zawsze bo przecież trzeba niedołężnej staruszce potrzymać rączkę prysznica, podać szampon i jak się uda wetrzeć go jej we włosy.


14:20, czerwcowamamusia , Dzieciowo
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2
Lilypie - Personal pictureLilypie Kids Birthday tickers Lilypie - Personal pictureLilypie Third Birthday tickers PitaPata - Personal picturePitaPata Dog tickers Daisypath Vacation tickers